Telewizor w sypialni czy w salonie?
Jak to miło obudzić się w niedzielny poranek, przeciągnąć trzy razy, obrócić na bok, przytulić do ciepłej kołdry, nieśmiało, ale coraz bardziej intensywniej, jakby bardziej nerwowo, błądzić po gładkim prześcieradle w poszukiwaniu … pilota. Zaraz, czy coś nam się czasem nie pomyliło? Telewizor w sypialni? Technika poszła znacznie do przodu chcąc ułatwić nam życie, to wiemy nie od dziś. Produkuje się teraz telewizory o grubości kilkunastu centymetrów, o dużych matrycach, doskonałej jakości dźwięku. Ale to dopiero architektura wnętrz pokazała nam jak mamy z tych nowinek korzystać. Dobry projektant wnętrz potrafi uczynić z naszego łóżka prawdziwą salę kinową. Ukrycie okablowania, zamaskowanie mocowania odbiornika na ścianie, ustawienie odpowiedniego kąta – tym się teraz zajmuje architekt wnętrz. I nie jest to zbyt skomplikowane, jak sami twierdzą, wystarczy tylko trochę kreatywności i polotu, a przecież to podstawowe cechy każdego „stylisty” naszych domów. Ktoś może pomyśleć, że telewizor w sypialni zaburza intymność tego miejsca, niszczy sacrum spokoju i relaksu, bowiem zza szyby ciągle ktoś na nas patrzy. Jednak odpowiednia aranżacja wnętrz może i temu podołać, sprawiając, że obecność elektrycznej maszyny będzie zauważalna tylko po uruchomieniu sprzętu. Problemem może natomiast być co innego… wstawanie do pracy po całonocnym seansie np. bonda.
Related posts
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.