Ora et labora
“Ora et labora” – ta benedyktyńska maksyma oddaje w pełni sens życia. Módl się i pracuj – cóż więcej potrzeba to tego, żeby być szczęśliwym? Od szóstego wieku (529 r.), kiedy to Benedykt z Nursji założył najstarszy katolicki zakon kontemplacyjny, praca i modlitwa stały się receptą na szczęście na ziemi. Pierwszy klasztor Benedyktynów został założony na szczycie góry Cassino w południowych Włoszech między Rzymem a Neapolem. Zakładając go, św. Benedykt opracował regułę, według której miało przebiegać codzienne życie mnichów. Polegała ona głównie na posłuszeństwie przełożonemu, wyrzeczeniu się jakiejkolwiek własności, pracy na rzecz wspólnoty, nauczaniu oraz modlitwie.
Na starszych zakonników nakładała obowiązek nauki dzieci i przepisywania dawnych rękopisów. Dzięki temu ostatniemu obowiązkowi zachowało się wiele pomników literatury wczesnochrześcijańskiej. Była to żmudna, iście mrówcza praca. Scriptorium, w którym przepisywano księgi było jednym z ważniejszym pomieszczeń w klasztorze. Jego wygląd można sobie wyobrazić czytając „Imię róży” Umberta Eco. Akcja powieści dzieje się w opactwie benedyktynów właśnie. Mimo, ze główny wątek dzieła dotyczy dysputy filozoficznej na temat ubóstwa, to jednak motyw ksiąg, ich przepisywania, czytania (zwłaszcza ksiąg zakazanych) przewija się w tle.
Właśnie ze względu na ogromny wysiłek wkładany przez mnichów w przepisywanie ksiąg, do słownika potocznego weszło powiedzenie „benedyktyńska praca”. Oznacza ona mozolną pracę, wymagającą wiele skupienie, cierpliwości i wytrwałości.
Related posts
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.