Nicnierobienie - Rewal czy Zakopane
Nicnierobienie to rozrywka o tyle interesująca co i niestety męcząca. Wbrew obiegowym opiniom pracoholików nicnierobienie jest równie wykańczające co praca w kopalni na przodku. Żeby uczciwie nicnierobić trzeba się naprawdę nieźle natrudzić. Mistrzowie w nicnierobieniu podkreślają, iż jednym z podstawowych warunków prawdziwego
nicnierobienia jest nicnierobienie. Choć wydaje się to nielogiczne, ma jednak głęboki sens praktyczny. Nicnierobić można właściwie wszędzie: w domu, w lesie, nad morzem. Jako tło do nicnierobienia może posłużyć zarówno Zakopane z całymi Tatrami, jak i Rewal z podmywającym go Morzem Bałtyckim. Żeby jednak nicnierobić, a przy tym nic nie robić trzeba bezwzględnie unikać pospolitych czynności w rodzaju: palenie papierosów, picie piwa, leżenie bykiem czy absolutnie niedopuszczalne bicie żony. Nicnierobienie to wyższy stan ciała i umysłu objawiający się błogim wyrazem oblicza, deficytem myślenia, ograniczonym kontaktem z rzeczywistością realną i maksymalnym tumiwisizmem połączonym z mamtowszystkowpoważaniu. Gdyby dokonać analizy: gdzie nicnierobienie ma lepsze warunki do rozwoju, Zakopane czy Rewal, wyszłoby bez dwóch zdań, że tu i tu. Ale czy na prawdę można nic nie robić? Nawet na wczasach w Rewalu nicnierobienie polega na leżeniu plackiem na piaszczystej plaży przez cały dzień. I mimo, że nie nicnierobiący nie przejdzie nawet klika kroków do morza aby się przynajmniej ochłodzić, to samo leżenie też jest przecież czynnością i to wcale nie łatwą biorąc pod uwagę letnie temperatury. Reasumując: czy będzie to Rewal czy Zakopane, wczasy nad morzem czy wczasy w górach nie da się nicnierobić.
Related posts
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.