Budapeszt - podróż w czasie
Królewski kucharz z Sióagardu
W naddunajskiej miejscowości Sióagard, oddalonej o 160 kilometrów od Budapesztu, mieszka z żoną królewski kucharz Ja-nos Yarga. Razem witają gości przed lśniącym bielą domem, ubrani w węgierskie stroje ludowe.
Na królewskie uczty przyjeżdżają do Sióagardu turyści, mieszkańcy okolicznych miast: Szekszardu i Peczu, kuracjusze z Harkan, a zdarza się, że i smakosze z Budapesztu. Miejscowość leży na winiarskim szlaku i znana, jest z tego, że każdy z 340 właścicieli domów w Sióagardzie ma własną piwnicę z winiarnią. Takiej uczty na pewno nie opuściłby nawet sam Molnar bądź co bądź bywalec niezliczonych knajp na gościnnej ziemi madziarskiej.
Wwiniarni, nazwanej od imienia córki gospodarzy- Margit, pan Janos na powitanie częstuje gości palinką oraz plackiem ze śmietaną i skwarkami. Następnie, przy długim stole w jadalni, czeka nas renesansowa uczta - gotowany karp przyrządzony w ostrym sosie, gulasz z dziczyzny gotowany w trawie przypominającej naszą żubrówkę, zrazywieprzowewsosie cebulowym, a na deser ciastko z twarogiem i migdałami. Dania zostały przygotowane według szesnastowiecznych przepisów z epoki króla Macieja, które Janos Yarga zbiera od trzydziestu kilku lat. Kiedy w latach 90. ubiegłego wieku na Węgrzech i w Budapeszcie zaczęto organizować konkursy o najlepsze jadło z epoki renesansowej, stanął w szranki w międzynarodowym towarzystwie i otrzymał dyplom królewskiego kucharza. Teraz gotowanie stało się tradycją rodzinną, bo podobny dyplom zdobył jego syn. Do stołu, za pomocą drewnianej łyżki przypominającej szuflę piekarza, podaje żona gospodarza - Faddi. Węgierskie obyczaje rodzina stara się kultywować także w inny sposób. - W wyremontowanym budynku - z dumą dzieli się z nami wiadomością gospodarz - utworzyliśmy muzeum ze zbiorami węgierskiej sztuki ludowej.
Na ekspozycję składają się hafty, stroje i ceramika… Szlakiem Południowego Zadunaju docieram do miejscowości Yillany. Miasteczko wygląda jak z dawnego sztychu. Bielone domy ustawiono szczytami wzdłuż głównej ulicy Wewnątrz kry-ją przepastne piwnice, zamienione teraz na knajpki i sklepy Jeśli zejdziemy po schodach niżej, do właściwej piwnicy, poczujemy zapach dojrzewającego w drewnianych beczkach wina.
Gospodarze wspominają że zarówno w Yillany, jaki wznanym ze średniowiecznego zamku miasteczka Siklós, żyją potomkowie Szwabów.
Tak Węgrzy nazwali osadników niemieckich, którzy od końca XVII w, przez następne 200 lat, przypływali w te okolice Dunajem. Region południowo-zachodnich Węgier słynął bowiem z ciepłego klimatu porównywanego ze śródziemnomorskim i niewysokich gór, na zboczach których dojrzewają winogrona. Produkowane od czasów rzymskich czerwone i białe wina, zainspirowały mieszkańców do wyznaczenia winnych szlaków, które przemierzają teraz turyści z całej Europy Popularną bazą wypadową na południe Węgier jest stolica regionu, dwustutysięczny Pecz. W III w był stolicą rzymskiej prowincji Yaleria i Budapeszt. Podróżójąc po tym regionie polecamy hotele w Budapeszcie
W podziemiach katedry odkryto, obudowane szkłem i efektownie podświetlone, fragmenty rzymskiej świątyni. Moja przewodniczka - Margit Harsagyi porównuje Pecz do Krakowa. W 1367 r. w Peczu powstał pierwszy na Węgrzech uniwersytet, wtedy miasto stało się jednym z ważniejszych węgierskich ośrodków kulturalnych. Z Krakowem stolica Południowego Zaduna-ju utrzymuje od lat przyjacielskie stosunki. Pecz, z górującą nad miastem katedrą, secesyjnymi i klasycy-stycznymi kamieniczkami oraz teatrem wymalowanym niczym bombonierka, rozlokował się na porośniętych winnicami i drzewami owocowymi wzgórzach zwanych Mecsek. We wrześniu rozpoczynają się w Peczu jesienne festyny Występom teatrów ulicznych, koncertom, tańcom i paradom młodzieży w strojach ludowych, towarzyszą konkursy gotowania, organizowane na deptaku przed katedrą, w parku miejskim i na centralnym placu Szechenyiego sponsorami są Hotele Budapeszt
Zawiesisty, przyprawiony papryką i ziołami gulasz - jaki gotowali dawniej pasterze na bezkresnej puszcie - zostaje wyróżniony główną nagrodę w konkursie. Śmiejemy się, że szalę zwycięstwa przeważyły nasze głosy - turystów z Polski z apetytem zajadających smaczny gulasz.
Related posts
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.